Dzień trzeci – 20 maja.

Wymęczeni atrakcjami dnia poprzedniego obudziliśmy się dopiero po godzinie 7.00. Każdego ciekawiło co nasi wychowawcy, dzisiaj, dla nas zaplanowali. Ale wszystko po kolei… najpierw poranna toaleta, ścielenie łóżek, ubieranie się a potem śniadanie i dwie lekcje wczesnoszkolne – to był plan na pierwszą część dnia.
Następnie długi spacer po najbliższej okolicy. W trakcie zwiedzania podziwialiśmy lokalny krajobraz na żywo oraz na fotografiach (na jednym z ogrodzeń wzdłuż drogi powieszono ponad 10 dużych zdjęć przedstawiających Nadmorski Park Krajobrazowy). Mieliśmy także okazję zobaczyć port morski Władysławowo.
I tak na zegarze wybiła godzina 13.00 – znak, że trzeba wracać do ośrodka na obiad. Wyruszyliśmy do „domu”, teraz trzeba było zostawić rzeczy w pokojach (plecaki, okulary, czapki itd.), umyć ręce i zejść do jadalni.
Po pysznym obiedzie nastąpiła tzw. godzina ciszy – odpoczynek, czas na wyciszenie się, rozmowy z rodzicami, odrobienie zadań domowych – każdy miał jakieś swoje zajęcie.
Następnie korzystając z przepięknej pogody (słońce i lekki wiaterek) udaliśmy się na plażę, tam mieliśmy okazję pobawić się na piasku, w piasku oraz piaskiem. Tutaj nastąpił podział, ponieważ jedni próbowali dokopać się do wody, drudzy grali w piłkę nożną, niektórzy rzucali frisbee lub opalali się na kocach. Nikt się nie nudził. A potem… pan Maciek wyciągnął chustę Klanzę i zaczęły się przeróżne zabawy.
Było tak świetnie, że kiedy panie powiedziały, że trzeba się już powoli zbierać, my nie chcieliśmy wracać. Jednakże nasze brzuchy myślały tylko o jednym – kolacja. Wróciliśmy więc do ośrodka i znowu odkładanie rzeczy, mycie rąk itd.
Potem dowiedzieliśmy się, że ponownie wyjdziemy na plażę o 20.00, po to by oglądać zachód słońca. To było coś pięknego, słońce koloru czerwonego a wokół fioletowo – różowe chmury.
Koniec atrakcji na dziś – padło takie hasło, więc pozostało nam wrócić, umyć się i iść spać, ale… nie tak szybko. Powrót nie był zwyczajny, po drodze pan Maciek zafundował nam zabawę (można by rzec wojskową). Wyobraźcie sobie, że rzucał różnymi hasłami a my musieliśmy odpowiednio reagować: wojsko z prawej – obracamy się w prawo i udajemy, że strzelamy, wojsko z lewej – strzelamy w lewo, granat z prawej – uciekamy jak najszybciej na lewo i zwijamy się w kulkę, granat z lewej – uciekamy na prawo i zwijamy się w kulkę, samoloty – kładziemy się na brzuchu. Śmiechu było co nie miara a reakcje ludzi, którzy akurat przechodzili obok nas wyrażały podziw oraz wywoływały uśmiech na twarzach.
I tak minął kolejny dzień…

Filmiki do obejrzenia: