Dzień piąty – 22 maja.

Niedziela! Dzisiaj mogliśmy dłużej pospać (aż do 8.30), ponieważ nabraliśmy wprawy w porannych czynnościach i wychowawcy nie muszą nas już budzić o 8.00. Potem było śniadanko, powrót do pokoju i czekanie na KOMISJĘ CZYSTOŚCI. Z porządkami idzie nam coraz lepiej, dlatego na specjalnych kartkach wiszących na drzwiach każdego pokoju, zaczynają pojawiać się najwyższe możliwe punkty. 

Kwadrans przed 11.00 udaliśmy się do pobliskiego kościółka na Mszę Świętą. W środku było ciepło, przytulnie i tłoczno. 99% przebywających tam ludzi stanowiły dzieci! Takie jak my oraz dużo, dużo mniejsze – chyba to była taka specjalna msza dla najmłodszych. 

O 13 zjedliśmy obiad, a potem udaliśmy się na plażę (trzeba korzystać z pięknej pogody). Najciekawsze jest to, że każdy się dziwi, bo wiele osób mówiło, że ma być brzydko, padać deszcz.. a odkąd tutaj jesteśmy nie spadła na nas ani jedna kropelka wody (chociaż raz, w drodze powrotnej z plaży, na niebie, nad nami, znalazła się ciemno-szara chmura i trochę nas postraszyła, ale akurat wiał wiatr, więc została przegnana równie szybko jak się pojawiła.

Plaża jest świetna! Piasek stwarza tyle możliwości do zabawy, ale najlepsze jest kopanie dołów. Dzisiaj wykopaliśmy tak głęboki rów, że potem nie umieliśmy się z niego wydostać. Jednakże to co przyjemne, szybko się kończy (a może nad morzem czas płynie szybciej? Nie wiadomo). Niestety ciągle nie potrafimy chodzić w parach tak jak trzeba, zajmujemy cały chodnik i opiekunowie muszą nam przypominać, że mamy się przesunąć na jedną stronę i iść jedni za drugimi równo. Dzisiaj wróciliśmy do czasów przedszkola, bo pan Maciek wyciągnął linę, rozłożył ją w środku pomiędzy nami i każdy musiał złapać się liny i cały czas ją trzymać i iść. O tak! Teraz szliśmy prosto, ale niektórzy po 10 minutach stwierdzili, że „to obciach”, dlatego przed nami trudne zadanie, wymagające skupienia uwagi, ponieważ od dawna nie jesteśmy w przedszkolu i nie chcemy tam wracać.

O 18 mieliśmy kolację, a po niej dyskotekę. Wybawiliśmy się za wszystkie czasy, bo pan DJ puszczał same znane kawałki (m.in. Gangnam Style). Tańce tak nas wymęczyły, że po powrocie do ośrodka, padliśmy jak kłody do łóżek (oczywiście wcześniej wzięliśmy prysznic).

Ciekawe jakie przygody czekają nas jutro? Może w nocy przyśni się nam proroczy sen i się dowiemy:)

Dyskoteka1.

Dyskoteka 2.