Dzień jedenasty – 28 maja.

Sobota wcale nie musi być dniem leniuchowania. Od rana byliśmy ciągle w ruchu. Poranna pobudka o 7.30, śniadanie i spacer do pobliskiego sklepu po coś do picia (zero gazowanych napojów, jedynie woda mineralna lub smakowa i soczek np. tymbark) – ale da się wytrzymać. Chociaż niektórzy mówili, że nie mogą doczekać się powrotu do domu i coca – coli.

Potem basen o 11 i cała godzina pływania i nurkowania – aż żal było wychodzić, kiedy minął nasz czas… 

Przed obiadem mieliśmy jeszcze lekcje wczesnoszkolne – dzisiaj głównie matematyka – czyli coś co lubimy bardziej niż polski. Potem napełniliśmy nasze brzuchy przepysznym jedzeniem i udaliśmy się na godzinny odpoczynek i rozmowy z naszymi stęsknionymi rodzinami. 

Następnie, korzystając z pogody wyruszyliśmy na plażę (prócz zabaw z piaskiem bawiliśmy się również za pomocą ręczników oraz balonów wypełnionych wodą). Po zabawie z balonami zostało dużo śmieci, dlatego pan Maciek krzyknął, że kto zbierze najwięcej szczątków popękanych balonów wygrywa. Zwyciężył Bartek a nagrodą były oklaski i uścisk pana prezesa (dowody „zbrodni” na zdjęciach i filmikach).

Balony z wodą 1.

Balony z wodą 2.

Później wróciliśmy do ośrodka na kolację a po jedzeniu szybkie sprzątanie, ponieważ nadciągała komisja czystości! Potem mycie i bajka na dobranoc.